O Kidsach słów kilka

Słowem Wstępu:

Ostatnio na blogu brakuje wpisów z sesji Kids on Bikes. Powodów jest kilka. Zdarzyły się krótsze sesje, do tego przeziębienie przewinęło się przez mój dom kilka razy i nie miałem siły oraz ochoty by pisać., Być może dopadło mnie lenistwo, a może zabrakło mi czasu. Prawdopodobnie wszystkiego po trochu. Czy nadrobię wpisy? Mam nadzieję, że tak. Czy brak aktywnego pisania na bloga zwiastuje rychły koniec kampanii? Wydaje mi się, że tak. Zatem po ambitnych planach i przygotowaniach pozostanie mi niesmak. 

Sesja ma być przede wszystkim dobrą zabawą. Niestety, ostatnio czuję, że jest zupełnie odwrotnie. Ja prowadzę dla graczy, bo wszyscy chcemy grać w RPGi i się spotykać, a moi gracze grają z tego samego powodu. Tylko mam wrażenie, że każdemu coś leży na sercu, ale nikt nie chce powiedzieć co. Każda sesja kończy się zdaniem “Fajna sesja, dzięki za grę” – ale to jedyny feedback jaki dostaję. Dlatego postaram się opisać wszystko bez spoilerów, co poszło nie tak i dlaczego kończę tę kampanię. Mam też nadzieję, że gdy skończę prowadzić, wraz z graczami usiądę i będziemy w stanie omówić wszystko co nam się podobało, a co nie. Taka ewaluacja jest potrzebna jeżeli mamy dalej dobrze się bawić w naszych obecnych rolach. W przeciwnym wypadku nawet jeżeli wyjdę poza swoje standardowe ramy to na krótko.

Co poszło nie tak i sprawiło, że postanowiłem przedwcześnie zakończyć kampanię?

Miałem chyba zbyt duże oczekiwania wobec siebie i za mocno uwierzyłem w swoje umiejętności oraz w to, że jestem dobrym MG. Wydawało mi się, że przygotowanie opisów lokacji oraz pewnych bohaterów niezależnych ułatwi mi ewentualną improwizację, a sam zarys fabuły i pomysł na kilka ważniejszych scen wystarczy. Nic bardziej mylnego. Bardzo szybko wyszły na wierzch moje braki w warsztacie, słownictwie, standardowe problemy z opisami, kłopot z dobraniem odpowiedniej muzyki – mam wrażenie jakbym niczego się nie nauczył przez ostatnie lata. Jednak na to można przymknąć oko, ale tylko pod jednym warunkiem –  jeżeli fabuła jest dobra i spełnia oczekiwania graczy, a co za tym idzie postacie pasują do wykreowanego świata i wszyscy grają w to na co się pisali. Jak to wyszło w moich Kidsach? Co zawiniło? Właśnie ta najważniejsza rzecz – fabuła i świat. Co prawda dostałem informację, od osoby czytającej bloga, że wszystko wygląda super i czeka na dalsze wpisy, ale tak jest tylko na papierze.

Świat, który chciałem prowadzić miał być bardziej przyziemny. Chciałem poruszyć problemy nastolatków, problemy w domu i wśród przyjaciół, a miasto i wydarzenia w nim miały być tłem czy też przerywnikiem i odskocznią. Nawet udało mi się zbudować pod to fundament dla każdej z postaci, oto on:

  • Jason – zesłany przez ojca do wujka miał mieć bardzo chłodne relacje rodzinne i problemy na tym polu, a jego aroganckie zachowanie we wcześniejszych klasach miało rzutować na relacje z nauczycielami.
  • Jacob – półsierota miał mieć problemy na tle finansowym, jego młodszy brat miał być czasem kulą u nogi dla całej drużyny. Dodatkowo miał mieć problemy w szkole ze starszymi uczniami
  • Murphey – miała być traktowana jako ta gorsza, młodsza córka, która powinna wzorować się na starszej porządnej (z pozorów) siostrze. Dodatkowo styl bycia Murphey miał nie ułatwiać kontaktów z rówieśnikami.
  • Brittany – miała być traktowana jako odrzutek i kujon z powodu swoich teorii spiskowych. Dodatkowo jej mama miała mieć słuch nietoperza i bacznie pilnować swojej córki. 

Niestety jak się okazało, powyższe stało się tłem, a na pierwszy plan wypłynęła epickość. Epickość – nie w formie walk, wybuchów itp, ale epickość w ujęciu problemu jaki postawiłem przed postaciami. W ten sposób zniszczyłem wszystko to co skrzętnie budowałem przed kampanią i co zapowiadałem na sesji zero. Jakby tego było mało – naprawdę nie chciałem iść w tym kierunku, powtórzę się – epickości. To miała być prosta i przyjemna sesja.

Powiecie zapewne – “Żaden problem! Po prostu wymyśl coś innego!”. Niestety, nie było to takie proste. Naprawdę chciałem i starałem się naprostować wszystko tak, by każdy był zadowolony. Jak wyszło? Ostatecznie im dalej w las tym gorzej. Sesja za sesją, scena za sceną coś psułem, o czymś zapominałem, a co za tym idzie – sesje łatałem improwizacją. Co nie wyszło, poza ogólnym stwierdzeniem “wszystko”? Lista jest długa, a ja przytoczę tylko kilka punktów.

  • Nansi i jej zaginięcie. Nie zbudowałem żadnych powiązań pomiędzy tym NPCem, a graczami. Była dla nich totalnie nieistotna, a miała być motorem napędowym do poszukiwań. Nie wiedziałem, że ten błąd będzie początkiem końca tej kampanii – już po pierwszej sesji.
  • Szkoła odeszła na drugi, jak nie ostatni plan. Ze szkolnej dramy zrobił się zbędny przystanek autobusowy, na którym autobus zwany sesją się nie zatrzymywał.
  • Discman – nie zauważyłem ogromnego potencjału w tym co przygotowałem. Owszem pomysł na to czym jest ten przedmiot miałem w głowie od początku, ale moment ujawnienia tego wybrałem najgorszy. Powinienem zrobić to na początku kampanii, a nie pod koniec. Uważam, że ten element miał największy potencjał na bycie typowo “Kidsowy”, a ja go koncertowo zmarnowałem.
  • Co za tym idzie – pomysł z elektrownią oraz Axis Mundi rozrósł się do granic możliwości. Owszem świat równoległy miał wystąpić, ale mógł być w formie krótkiego wątku pobocznego, a nie głównego.
  • Nie potrafiłem spojrzeć krytycznie na całą fabułę i kierunek w którym idzie sesja. Z tego powodu nie zauważyłem momentu, w którym odpłynąłem od głównych założeń.
  • Podrzucałem graczom za mało wskazówek i nie potrafiłem nakierować ich na odpowiednie tory. Czasami wskazówki były niejasne lub rozmyte oraz w żaden sposób nie przekonywały graczy do podjęcia działania.
  • Nie umiałem wyjść poza swoje ramy, zwłaszcza gdy gracze zrobili coś bardzo, bardzo nieprzewidzianego. Sprawiło to, że improwizując kolejne sceny wpychałem nieświadomie fabułę jeszcze mocniej w epickość.

Lista jest dłuższa, ale te siedem grzechów jakie popełniłem w trakcie kampanii spowodowały, że wszystko poszło w złym kierunku. Jako mistrz gry mam wrażenie, że poniosłem pewną porażkę i zwątpiłem w swoje umiejętności. Nie powinno mieć miejsca przy ponad dwóch dekadach doświadczenia w prowadzeniu. Z drugiej strony być może jestesmy zbyt dorośli by prowadzić i grać kampanię w naszym świecie, w podobnych czasach, nastolatkami chodzącymi do liceum.

Jednak po tym posypaniu głowy popiołem, muszę zwrócić uwagę na jedną rzecz, której nie otrzymałem od graczy, a która być może by coś uratowała (z wyjątkiem jednej rozmowy z Zosią na temat Nansi). Mianowicie feedbacku. Być może rozmowa po sesji coś by zmieniła, naprostowała moje pomysły, a co za tym idzie grałoby się wszystkim lepiej. Pamiętajcie gracze, zarówno moi jak i wszyscy pozostali – rozmawiajcie ze swoim MG o sesji, to naprawdę bardzo ważne. Ja wiem, że trzeba się nauczyć jak przekazać dobrze feedback, jak zrobić dobrą ewaluację sesji czy kampanii. Jednak bez tego wszyscy będziemy popełniać te same błędy niezależnie od tego po której stronie zasłony mistrza gry zasiądziemy do stołu.

Koniec Kidsów.

Przede mną jedna, góra dwie sesje Kidsów i na tym koniec. Kampania zostanie zamknięta, niczym serial, którego twórcy na trzy-cztery odcinki przed końcem dowiadują się o zakończeniu serii. Smutne, ale prawdziwe. Cóż nie każdy projekt musi być sukcesem, ale jednak trochę boli fakt, że nie wyszło. Zwłaszcza, że włożyłem trochę czasu i wysiłku w przygotowanie wszystkiego przed kampanią.

Co dalej?

  • Może Naruto, ale tutaj Zosia musi skończyć swój trzeci sezon.
  • Nowa Legenda? Kto wie, ale nie wiem czy udźwignę ten klimat.
  • Wiedźmin? Cyberpunk Red? Numenera? Wilkołak? Podręczniki stoją i się kurzą, można je wykorzystać.
  • Warhammer: Soulbound – który wydaje się sprzyjać epickości. Niestety nigdy nie umiałem poprowadzić dobrego warhammera i zawsze kampania się rozsypywała po kilku sesjach. Boję się, że tutaj stanie się to samo.

Jeszcze do niedawna miałem pomysły na dwie kolejne kampanie, kontynuację tego co graliśmy wcześniej. Miały być to naturalne przedłużenia fabuły poprzednich sezonów. Taką kampanię jest łatwiej przygotować – wszyscy dobrze znamy świat, bohaterów, konwencję, trudniej tutaj o rozczarowanie. Niestety po Kidsach muszę zrewidować te pomysły, bo widzę, że niosą ze sobą ogromne ryzyko popełnienia tych samych błędów. Zwłaszcza, że część z tych błędów popełniłem w poprzednich kampaniach jak Naruto, Mouse Guard czy Wilkołak, ale to nie jedyne sesje. Chociaż z drugiej strony teraz umiem te błędy nazwać. Dodatkowo nie chcę by nasza grupa RPGowa się rozpadła, bo bardzo dobrze nam się gra razem. Dlatego wiem, że jeżeli nie znajdzie się inny MG pośród nas to ta odpowiedzialność spadnie znowu na mnie. Dlaczego? Yuki nie prowadzi sesji, Kostek robi to rzadko, a Zosia oprócz naszej grupy zaangażowana jest w dwie inne – jako graczka i jako MG. Dodatkowo nie ułatwia fakt, że sam nie wiem czy potrzebuję wytchnienia, inspiracji czy kopa w dupę. 

Żeby nie zakończyć w taki smutny sposób – jestem przekonany, że wszyscy wyniesiemy z tej kampanii lekcję, a nasza grupa utrzyma się i dalej będziemy spotykać się na RPGi. Ważne by się dobrze bawić, bo przecież jak nie raz mówiliśmy “nie ważne w co, ważne z kim”. Ważne by częściej rozmawiać o tym co gramy i umieć powiedzieć “to było fajne, to było kiepskie”. Dlatego nie załamuję rąk. Z hobby i pasji nie rezygnuje się tak łatwo. Mam w głowie kilka pomysłów oraz wiem, że jestem w stanie poprowadzić dobre sesje. 

Do następnego wpisu. Do następnej kampanii.


UPDATE: 15.10.2020
Ostatnia sesja okazała się przedostatnią. Standardowo nie udało się wszystkiego zakończyć podczas jednego spotkania – jeżeli mówimy o wątku Nansi oraz Axis Mundi. Do stołu usiadłem kompletnie nieprzygotowany, co z pewnością dało się odczuć. Był to jednak celowy zabieg aby zobaczyć jak wyjdzie i czy uda się poprowadzić ciekawą opowieść. Okazało się, że tak. Wydaje mi się, że była to jedna z prostszych i lepszych sesji, z której jestem naprawdę zadowolony. Dlatego też umówiłem się z graczami, że zobaczymy jak wyjdzie następna sesja – jeżeli będzie w porządku to spróbujemy wrócić do tego czym miały być Kidsy. Zostawimy wątek elektrowni w cholerę i zabierzemy się za bardziej przyziemne sprawy. Z pewnością pojawią się wątki nadprzyrodzone, bo do tego stworzony jest ten system. Będą to wątki bardziej szyte na miarę i możliwości postaci graczy. Jeżeli jednak zdecydują, że chcą zakończyć kampanię to tak się stanie.

Także do następnego!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s