O Kidsach słów kilka

Słowem Wstępu: Ostatnio na blogu brakuje wpisów z sesji Kids on Bikes. Powodów jest kilka. Zdarzyły się krótsze sesje, do tego przeziębienie przewinęło się przez mój dom kilka razy i nie miałem siły oraz ochoty by pisać., Być może dopadło mnie lenistwo, a może zabrakło mi czasu. Prawdopodobnie wszystkiego po trochu. Czy nadrobię wpisy? Mam … Continue reading O Kidsach słów kilka

Kids on Bikes – Sesja 7

Fabułę chciałem pchnąć dalej angażując graczy w akcję, aby działo się coś więcej niż tylko dochodzenie. Z drugiej strony wiedziałem, że muszę bohaterom przybliżyć troszkę przeszłość i to co wydarzyło się 31 lat temu. Zwłaszcza, że Brittany - postać prowadzona przez Zosię - dwie, albo trzy sesje temu poruszyła temat gazetki szkolnej. I w tym kierunku poprowadziłem sesję. Jak wyszło? Czytajcie dalej.

Kids on Bikes – Sesja 6

Kolejna sesja zbliżała się wielkimi krokami. Ponownie Kostek oraz Yuki mieli zebrać się u nas, a Lupus - grać online. Na tej sesji mogłem iść zgodnie z planem i fabułą albo urozmaicić rozgrywkę. Wybrałem to drugie, gdyż uznałem, że postacie graczy powinny na moment odsapnąć od głównego wątku. Chciałem aby gracze odczuli konsekwencje swoich decyzji, poczuli, że świat żyje, a szkoła i rodziny to nie jest tylko tło. Jak wyszło? Chyba dobrze. Wydaje mi się, że nie przesadziłem w żadnym kierunku.

Kids on Bikes – Sesja 0

Od wielu miesięcy miałem chęć poprowadzić kampanię, w której gracze będą wcielać się w licealistów. Od tego wszystko się zaczęło. Pomysłów na fabułę, lokalizację, wątki dodatkowe, npców miałem od groma. Zdecydowanie za dużo, by wszystko upchnąć na jednej kampanii - zwłaszcza, że część z tych pomysłów wzajemnie się wyklucza… Dlatego też całość wylądowała w szufladzie z napisem “do zaplanowania i poprowadzenia w przyszłości”. Tak mijały tygodnie, a mi powoli wyklarowały się dwa pomysły.

Wpis gościnny – Przekleństwo Typa Kreatywnego, czyli o kreatywności z drugiej strony barykady

Kiedy udostępniłam mężowi dostęp do bloga, było tylko kwestią czasu, kiedy będzie chciał dodać coś od siebie. Zajęło mu to tak ze trzy dni, może trochę dłużej, ale nie liczyłam bo mam inne sprawy na łbie.

Proszę, oto wpis gościny mojego męża, zwanego Jerzem. Zapraszam do czytania, nic nie zmieniałam.