Złap je wszystkie

Obiecywałam sobie prowadzić bloga, czasem coś dopisać, trochę wyszło, trochę nie wyszło. Mam w tej chwili z 10 rozgrzebanych artykułów, które czekają na dokończenie i poprawki. I kilka pomysłów, które nawet nie doczekały się wstępu.

Faktem jest, że mimo swojej opieszałości tutaj, napisałam w swoim CV że “W wolnym czasie przygotowuję wpisy na bloga o tematyce RPG”. I jest to prawda – no bo po pierwsze, w wolnym czasie, czyli rzadko, a po drugie, “przygotowuję” nie oznacza “publikuję”. Także technicznie się zgadza. Ale kto wie, może ktoś tu zajrzy, to głupio mi będzie, że ostatni wpis z lutego. Także ten, do roboty.

Ale żeby tak szybko zdążyć napisać, bo rekrutacja już w trakcie. Coś nie za długiego, żeby w jeden wieczór machnąć (to w ogóle jest możliwe?!). Praktyka pokazuje, że najlepiej mi szło pisanie z rzeczy bieżących, albo zaległych nie dalej niż tydzień-dwa. Może zatem mały raporcik z aktualnych działań. Długi wpis nie będzie, bo i tak dużo tego nie ma.

Po pierwsze – gram w D&D dalej u Emi, ale niestety nie co tydzień, a już co drugi. No, życie. Dobrze i tak, że z taką częstotliwością, a nie raz na miesiąc, albo jeszcze rzadziej. Co więcej mogę powiedzieć? Graczem roku nie zostanę, konkursu nie wygram, gracz ze mnie przeciętny, żaden tam MVP, chociaż i mi się zdarzą fajne momenty. Po każdej sesji staram się wrzucać w miarę szczegółową notatkę z sesji – i póki co się z tego wywiązuję. Piszę też dzienniczek – to naprawdę fajna sprawa. Ja mam okazję zastanowić się na spokojnie jak moja postać postrzega wydarzenia w których brała udział – i MGini też się dowie, i będzie jej może łatwiej. I na pewno przyjemniej – to miłe wiedzieć, że twoi gracze myślą o twojej sesji nawet gdy ona się skończy.

A po drugie – skoro gramy co drugi tydzień, to co drugi mamy potencjalny czas na inną sesję. Przyroda pustki nie znosi, i tak samo gracz nie znosi braku sesji. A ja mam na czole napisane “Forever GM”. Także zaczęłam odkopywać archiwalne pomysły na temat Pokemonów. Ponieważ jest to kolejny świat, który chciałabym ożywić.

Jednak, to baja dla dzieci. Nie oszukujmy się. Jest tam mnogość nieścisłości (żeby nie powiedzieć wprost: bzdur), które zgrzytają mi w mózgu jak piasek w zębach. Dla mnie, świat ma być wewnętrznie spójny. Kiedy prowadzę, nie mogę sobie pozwolić na mruczenie pod nosem “przecież to bez sensu”. A przynajmniej, nie za często.

Zadałam sobie parę pytań:
– Dlaczego dziesięciolatkowie mogą wyruszać w samodzielną podróż?
– Jak dokładnie działa pokeball, i transfer pokemonów między komputerami?
– Dlaczego wszystkie pielęgniarki i policjantki są do siebie podobne?
– Co z zespołem R?
i tak dalej. Wszystkie dziwne albo mocno naciągane kwestie musiałam mieć jakoś wyjaśnione.

Poza tym, n godzin spędziłam na bulbapedii, czytając głównie o miastach i pozostałych lokacjach w Kanto i robiąc sobie notatki. Naprawdę, cieszę się że z góry ograniczyłam się tylko do pierwszej serii, bo ilość rejonów (a w nich lokacji, NPCów i stworków) przyprawia o zawrót głowy.
Chciałabym, żeby każde miasto ligowe miało swój charakter, odróżniało się od pozostałych. Wypisuję sobie oczywiście dane Gym Lidera, oraz POI (points of interest), ale też inne rzeczy – dominujący wystrój miasta, hasło przewodnie, rodzaj imion jakie ludzie lubią w nim nadawać. Takie rzeczy. Im więcej tym lepiej, tu chyba nie ma górnej granicy, więc nie mogę powiedzieć, żebym skończyła.
Żeby rejon był bardziej żywy (i żeby nie wydawał się małą pipidówą tylko czymś większym), pododawałam mniejsze miasta tu i ówdzie. Całkiem sporo. Każde z tych miasteczek również będzie miało swoje “coś”. Większość już ma, ale nie wszystkie.

Koncepcja jest taka, że gracze będą trenerami, którzy biorą udział w Lidze – czyli mają zdobyć 8 odznak, pokonując 8 Liderów, a następnym krokiem jest udział w serii pojedynków, które mają wyłonić Mistrza. To jest podstawa.
W przeciwieństwie do gry, nie będzie narzuconej kolejności w jakiej mają wyzywać Liderów.
W każdym mieście będą działy się różne rzeczy, w które gracze będą mogli się zaangażować.
Dodatkowo będą mogli polować na “gatunki inwazyjne” – stworki z innych rejonów, za nagrodę.
No i na pewno w taki czy inny sposób pojawi się Zespół R.

Myślę, że to wystarczy, by się nie nudzili. Muszę tylko wymyśleć jakiś dobry powód, by przemieszczali się razem, czyli tworzyli drużynę. To nie jest takie proste!

Jeśli chodzi o mechanikę, podtrzymuję chęć używania Pokemon Journeys. Poobcinam jednak to co nie będzie mi potrzebne. A jak nie będzie szło dobrze, to się przejdzie na storytelling, i już.

To tyle postępów na froncie pokemonów. Postaram się wrzucać informacje, ale tylko takie, które nie popsują niespodzianek.
To może blog odżyje.


Pozdrawiam ciepło moich graczy (i moich rekruterów)!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s