Kids on Bikes – Sesja 7

Wstęp:

Chciałem tutaj napisać coś mądrego i ciekawego, odnośnie sesji i przygotowań. Jednak gdy pisałem słowa wstępu, doszedłem do wniosku, że się powtarzam. Znowu opisałbym jak to miałem wszystko bardziej lub mniej zaplanowane, a w dniu sesji wpadłem na coś – jakiś gadżet, dodatek do wykonania. I wiecie co? Ponownie tak było.

Fabułę chciałem pchnąć dalej angażując graczy w akcję, aby działo się coś więcej niż tylko dochodzenie. Z drugiej strony wiedziałem, że muszę bohaterom przybliżyć troszkę przeszłość i to co wydarzyło się 31 lat temu. Zwłaszcza, że Brittany – postać prowadzona przez Zosię – dwie, albo trzy sesje temu poruszyła temat gazetki szkolnej. I w tym kierunku poprowadziłem sesję.

Jak wyszło? Czytajcie dalej.

I muszę tutaj wspomnieć, że to była najkrótsza sesja ze wszystkich. Niestety, w trakcie obudziła się moja córka i przerwała granie, a ja straciłem flow. Takie życie rodzica.

Fabularnie:

Gracze udali się na dwie ostatnie lekcje – język angielski, prowadzony przez Emily Phillips, która była w wieku rodziców naszych bohaterów. Lekcja przebiegła spokojnie. Angielski nie był ulubionym przedmiotem naszych bohaterów, jednak pani Emily jak zawsze starała się ‘sprzedać’ jak najwięcej ciekawostek, aby tym zachęcić uczniów do aktywności.

Po ostatnim dzwonku Brittany udała się do swojej byłej nauczycielki angielskiego – pani Rebecca Jones była jeszcze w sali lekcyjnej gdy dotarła tam postać Zosi. Pakowała swoje rzeczy do torby. Brittany przypomniała swoją prośbę odnośnie archiwalnych numerów gazetki, pani Jones uśmiechnęła się i odpowiedziała, że znajdują się w archiwum bibliotecznym i może tam zaprowadzić postać Zosi, która się na to zgodziła. W drodze do archiwum Brittany dowiedziała się wielu ciekawostek o historii gazetki szkolnej. Pierwsze numery powstały jeszcze przed 1950 rokiem jako ogólnokrajowy projekt od Walijskiego MEN. Miały ukazać się cztery kwartalniki opisujące życie szkolne, miejscowość, okolicę, zabytki, historię lokalnej społeczności. Pani Jones nawet podzieliła się swoimi podejrzeniami, że w ten sposób MEN chciał pozyskać materiały do przewodników po Walii, ale nigdy nie natrafiła nawet na fragmenty artykułów jakie w tamtych czasach były napisane przez uczniów. Opowiedziała również, że gazetka nieprzerwanie funkcjonuje do dzisiaj, a jedynie forma wydawania i częstotliwość zmieniała się zależnie od potrzeb.

W tym miejscu uzupełniłem informacje graczy o sposób wydawania gazetki obecnie. Szkoła drukuje tylko kilkanaście numerów na potrzeby czytelni, a także rozwiesza artykuły w gablocie szkolnej.

Gdy dotarły do archiwum, przyszedł czas na przeszukanie starych kartotek, szafek i szuflad. Na całe szczęście wszystko było w miarę uporządkowane. Brittany z łatwością odnalazła to, co ją interesowało, a ja Zosi wręczyłem wydrukowane strony z artykułami. Wszystko w czerni i bieli oraz odpowiednim formacie. Było to  lipcowe i sierpniowe wydanie gazetki “Byle do dzwonka” z roku 1954. Nie tracąc czasu Brittany zrobiła ksero, oryginał oddała do archiwum i udała się do reszty.

W tym samym czasie Jason, Jacob oraz Murphey czekali na Brittany przed szkołą. Tutaj niewiele się działo. Murphey ćwiczyła jazdę na deskorolce, Jacob słuchał muzyki na walkmanie, a Jason siedział na schodach. To właśnie najbardziej do niego dotarło jak traktują ich inni uczniowie. Plotki o ich powrocie oraz rozmowie z policją rozniosły się błyskawicznie wśród uczniów liceum i nikt z nimi nie chciał za bardzo rozmawiać. O czym dokładnie szeptano na korytarzach szkoły? Pierwsza teoria mówiła o tym, że faktycznie zgubili się w lesie. Inna, że poszli szukać Nansi, ale jej nie znaleźli. Jeszcze inna, że udali się do lasu zatrzeć ślady po zabójstwie Nansi i trochę im to zajęło. Kolejna o tym, że zabłądzili w jaskini. Co bardziej odważne teorie krążyły wokół ucieczki z domu by przeżyć ‘pierwszy raz’ – czy to w lesie czy to w leśniczówce czy innym miasteczku. Krótko pisząc, wszystko to co licealiści są w stanie sobie wyobrazić –  o tym krążyły informacje związane z naszymi graczami.

Gdy Brittany dołączyła do reszty, pokazała im swoje znalezisko.  Pozostali gracze podzielili się kartkami i zaczęli czytać informacje w gazetce. Początkowo, po krótkiej lekturze omawiali swoje spostrzeżenia i pomysły stojąc wciąż pod szkołą. Szybko się zreflektowali, że to nie najlepsze miejsce na tego typu rozmowy i udali się do Bobbiego.

U Bobbiego w poniedziałek wczesnym popołudniem tłumów nie było. Postacie zajęły miejsce w głębi sali w jednej z lóż i zamówili gorącą czekoladę z bitą śmietaną, rurką waflową i cynamonem. Chwilę się zastanawiali co zrobić dalej. Uznali zgodnie, że potrzebują pomocy dorosłego, który ułatwi im poszukiwania i wyprawy do lasu oraz badanie całej sprawy. Nie mogli tylko dogadać się co do osoby, która ma im pomóc.

Z jednej strony naturalnym wyborem zdawała się być mama Nansi. Zaangażowana w poszukiwania swojej córki, zapewne z otwartymi rękami przyjmie każdą pomoc. Z drugiej strony Jason zaproponował aby dogadać się z … uwaga, uwaga… panią Evans. Murphey skrytykowała ten pomysł. Natomiast postać Lupusa broniła go twierdząc, że być może syn pani Evans zaginął w podobny sposób co Nansi. Ostatecznie nie dogadali się co z tym zrobić dalej. 

Murphey postanowiła wcześniej opuścić drużynę i udać się do domu. Nie chciała wrócić zbyt późno. Gdy dotarła pod dom zauważyła jak Yvonne gdzieś wychodzi. Niezdrowa, nastoletnia ciekawość postaci Yuki nakazała jej śledzić siostrę. Podchody nie trwały długo – Yvonne doszła do najbliższego skrzyżowania i za rogiem wsiadła do beżowego (jasno brązowego), osobowego sedana i odjechała. Gdy Murphey wróciła do domu, zaczepiła mamę dopytując się o siostrę. Niestety, rozmowa nie przebiegała po jej myśli. Mama szybko zbiła temat pytając się dlaczego ostatnio jest taka dociekliwa na temat Yvonne i aby lepiej zajęła się nauką i sobą aby na pewno poradziła sobie w szkole. Zasugerowała również, że mogłaby zachowywać się jak na nastolatkę przystało i odpowiednio się uczyć – tak jak Yvonne. Tutaj nie pamiętam jakich dokładnie słów użyłem, ale takie miało być przesłane.

W tym czasie pozostali gracze udali się do swoich domów – bez zbędnych przygód. Jedynie Jason miał, krótką rozmowę ze swoim wujkiem. James poprosił swojego bratanka, aby ten rano przygotował naleśniki. Tutaj postać Lupusa zaczęła coś podejrzewać, ale nie udało mu się wyciągnąć od wujka więcej informacji.

Natomiast scena dla Jasona została przeniesiona na następną sesję. Było już późno i trzeba było kończyć.

Rachunek sumienia:

Niestety niespodziewana pobudka córki sprawiła, że straciłem flow w ważnym momencie i za długo pozwoliłem graczom na dyskusję po tym jak Murphey zerwała się ze spotkania u Bobbiego i pojechała do domu. W ten sposób Yuki mogła chwilę się nudzić.

Dodatkowo całe to zamieszanie sprawiło, że musiałem przesunąć scenę dla Kostka na następną sesję. Oczywiście mi to na rękę, bo mam czas by się przygotować na jego rozmowę z mamą na temat ojca. Jednak trochę mi źle z tym, że akurat jemu coś uciekło z sesji.

Co do gazetki. Gdyby nie pomoc koleżanki, która robi mi również korektę wpisów na bloga, to nie udałoby mi się tego zrobić. Dlaczego? Gdy wpadłem na pomysł aby faktycznie dać graczom wydrukowane artykuły, od sesji dzieliło mnie tylko 8h. Nie czekając napisałem do Asi czy ma czas porozmawiać, przedstawiłem sytuację, pogadaliśmy co chcę by się w tekście znalazło i zaczęliśmy działać. Asia pisała najważniejszy tekst, ja poboczne oraz zająłem się składaniem tego w całość. Wyszło bardzo dobrze.

Co na następnej sesji? Nie wiem. Znaczy wiem co się dzieje w mieście, ale gdzie pójdą gracze? Nie chcę o tym myśleć, bo i tak mnie zaskoczą.

Po swoich graczach widziałam jak ich ciekawość walczy ze strachem postaci. Z jednej strony chcą rozwikłać temat, z drugiej strony boją się ruszyć dalej.

Poniżej gazetka w formacie pdf do pobrania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s