Kids on Bikes – Sesja 3

Wstęp:

Środa nadchodziła wielkimi krokami, a przypomnę, że jest to nasz stały termin do grania. Nauczony doświadczeniem z ostatniej sesji, postanowiłem przygotować się do prowadzenia. Niestety nie było to takie proste ze względu na postać Kostka, a dokładnie zachowanie Jacoba pod koniec ostatniej sceny sesji drugiej. 

Mam opinię Mistrza Gry, który nie ma problemu z wyciąganiem daleko idących konsekwencji wobec czynów, jakie popełni Postać Gracza. Niektórzy z moich dawnych graczy czasem ostrzegali nowe osoby dołączające do mojej drużyny, żeby uważali “bo Jerzu potrafi zabić postać”. Ta opinia już od wielu lat przylgnęła do mnie niczym swoista łatka. Nie jestem z jej powodu szczególnie dumny, ale daje mi to ogromne pole manewru na sesjach. Nie będę się tutaj rozpisywał w jaki sposób, bo to temat na zupełnie osobny wpis.

Moi obecni gracze darzą mnie dużym zaufaniem i wierzą, że jeżeli dojdzie do tej ostateczności, to będzie to miało znaczenie dla fabuły. Ja natomiast, prowadząc już ponad dwadzieścia lat, dojrzałem jako MG. Wiem kiedy mogę sobie pozwolić przymknąć oko na czyny graczy, kiedy stosować mechanikę failforward, a kiedy nie i co najważniejsze kiedy rzucić kłody pod nogi, a kiedy… no właśnie, wyciągać przeróżne konsekwencje, nawet te ostateczne. Przecież istotą sesji jest odpowiedni balans pomiędzy sukcesami i porażkami, a dobra fabuła jest kluczem do udanej kampanii.

Gdy nadszedł środowy wieczór, usiedliśmy wygodnie z Zosią na swoich miejscach. Notatki miałem przygotowane, a Discorda włączonego i gotowego do prowadzenia sesji online. Po kilku chwilach zalogowała się Yuki, a tuż po niej Lupus. Z głośników było słychać komentarze graczy “Kostek się spóźnia, to do niego niepodobne”, ale ja nie reagowałem. O godzinie 20:30 stwierdziłem stanowczo “skoro jesteśmy w komplecie to możemy zaczynać” i wtedy pojawiło się pierwsze zaskoczenie na twarzach graczy, mówiące “ale jak to nie ma Kostka?”. Takie też pytanie padło. Ja natomiast nieugięcie powtarzałem swoją mantrę “jesteśmy w komplecie, możemy grać”. Yuki powtarzała, że skoro nie ma Kostka to nie gramy, jakby nie mogła uwierzyć, że go brakuje. Co poradzę?

Nie chcąc przeciągać zbędnej dyskusji rozpocząłem sesję od przypomnienia ostatnich wydarzeń. Natomiast los, który spotkał Jacoba, został owiany tajemnicą.

Sprostowanie:

Podobno najgorzej się redaguje własne teksty. Dlatego też gdy  pisałem poprzedni wpis umknęła mi bardzo ważna rzecz, która prześlizgnęła się przez korektę. Nansi Norberts, przyjaciółka postaci graczy, towarzyszyła im przez całą sesję. Zarówno podczas imprezy przy opuszczonej stacji kolejowej, jak i podczas wyprawy do jaskini. Dodatkowo, gdy gracze postanowili wejść do jaskini, została ona z Paulem kilka metrów przed wejściem. Otrzymała też od Brittany zapalniczkę, aby mogła poświecić nią gdyby zaszła taka potrzeba.

Jak widać, jest to dość istotna kwestia, która mi umknęła.

Fabularnie:

Sesja rozpoczęła się na asfaltowej drodze prowadzącej do miasta. Zdyszane i zmęczone ucieczką postacie miały chwilę by złapać oddech. Szkolny łobuz poprawił swoją jeansową kurtkę i mówiąc jakieś przekleństwo pod nosem ruszył w stronę pogrążonego w ciemnościach Riverdale. Natomiast trójka przyjaciół wraz z młodym Paulem zaczęła zastanawiać się co się właściwie wydarzyło. Bardzo szybko doszli do wniosku, że niezależnie co było źródłem dźwięku i świateł, muszą wrócić po Nansi i Jacoba. Przed wejściem do lasu Murphey sprawdziła swoją latarkę. Mimo, że nie wyglądała na uszkodzoną, to nadal nie działała. Upewnili się też która jest godzina i ku ich zaskoczeniu elektroniczne zegarki Murphey oraz Jasona były zresetowane, a elektroniczny cyferblat wskazywał mrugającą godzinę 00:00. Na szczęście Brittany posiadała tradycyjny zegarek, którego wskazówki pokazywały 23:45.

Przez całą drogę powrotną do jaskini nawoływali za swoimi zaginionymi przyjaciółmi, jednak jedyne co im odpowiadało to szum drzew i dźwięk deszczu. Na miejscu zatrzymali się na moment, nasłuchując i rozglądając się za jakimikolwiek śladami. Niestety, w środku nocy i bez latarki nic nie znaleźli.  Dlatego też skierowali się w stronę starej stacji kolejowej, z nadzieją, że być może Nansi i Jacob udali się tam. Tutaj również czekał ich zawód, bo nie dość, że impreza już dawno się skończyła, a jej uczestnicy już rozeszli się do domów. Na miejscu jedyne co pozostało to spora ilość nowych śmieci oraz dym unoszący się z ugaszonego ogniska. Ich rowery stały dokładnie tak jak je pozostawili, w tym rower Nansi oraz Jacoba.

Tracąc nadzieję na odnalezienie zaginionych przyjaciół, Brittany wyjęła z torby kartkę papieru oraz długopis, na której napisała krótką wiadomość “wracamy do domu”. Kartkę wetknęła w szprychy roweru Jacoba. Ponieważ zdawali sobie sprawę z powagi sytuacji, udali się do domu Brittany (który był najbliżej), aby telefonicznie powiadomić mamę Jacoba o całym wydarzeniu, oraz zapukać do domu Nansi (dla przypomnienia – wprowadziła się po sąsiedzku). W drodze powrotnej zauważyli, że Elektrownia Atomowa Wylfa jest słabiej oświetlona niż zwykle.

Gdy dotarli na miejsce, w całym mieście nadal nie było prądu. Odstawili rowery przy bramie garażowej i postanowili zakraść się do piwnicy Brittany. Niestety gdy tylko postawili pierwsze kroki na schodach prowadzących w dół, z kuchni rozległ się głos mamy Brit – Melanie: “młoda damo, pozwól do mnie”. W czasie gdy postać Zosi dostawała reprymendę na temat godziny, o której wraca, bez żadnego informowania gdzie jest, pozostali gracze zeszli szybko do piwnicy. 

W tym czasie Brittany skończyła wysłuchiwać co ma do powiedzenia jej mama. Gdy wysłuchała bardzo protekcjonalnego monologu o zasadach panujących w domu oraz tym co przystoi młodej dziewczynie, a co nie, postanowiłą się wytłumaczyć z całego zdarzenia. Jednak Melanie nie dała dojść swojej córce do słowa i zakończyła rozmowę słowami “a teraz marsz do łóżka, młoda damo!” wskazując jednocześnie na schody. W drodze do sypialni dodała tylko “i jutro wyszorujesz dywan z tych zabłoconych śladów!”.

Kiedy kroki Brittany oraz jej mamy oddaliły się i ostatecznie ucichły, Jason z Murphey doszli do wniosku, że trzeba jakoś ratować sytuację i postanowili działać. Wraz z Paulem wykradli się cichaczem z domu i zadzwonili dzwonkiem do drzwi. Niestety z powodu braku prądu dzwonek nie działał. Dlatego też bez większego namysłu (bo przecież mózg drużyny pomaszerował do sypialni) zaczęli walić w drzwi. Nie muszę tutaj wspominać, w jak dobrym humorze i z jakim wyrazem twarzy Melanie otworzyła im drzwi. Jason oraz Murphey zalali potokiem słów mamę Brittany, która nie mając ochoty słuchać kolejnych opowiastek zawołała swoją córkę.

Pani Lloyd udała się na górę, a cała grupka została znowu sama, a dodatkowo wrócił prąd. Zadzwonili po mamę Paula. Nie minęło nawet pół godziny, a pani Willson przyjechała swoim Chryslerem w kolorze miodu i odebrała młodszego syna. Po wysłuchaniu relacji Jasona i Murphey, którzy słowem nie wspomnieli o imprezie i mówili tylko o samym zaginięciu, podziękowała im i stwierdziła, że z samego rana pojedzie na policję. Matka Jacoba oraz Paula była wyraźnie zdenerwowana, ale chyba miała nadzieję, że jej starszy syn sam odnajdzie drogę do domu. Zmęczona Brittany udała się spać, a pozostała dwójka uznała, że zapuka do drzwi domu Nansi, z nadzieją, że może ona się sama odnalazła.

Niestety tutaj ich czekało podwójne niemiłe zaskoczenie. Po pierwsze Nansi nie wróciła do domu, czym za bardzo nie przejęła się jej matka. Wyglądała jakby to było normalne wśród nastolatków. Dodatkowo zadała nieoczekiwane pytanie “to nie nocuje ona u Brittany?”. Wiedząc dokąd może podążyć ta dyskusja, gracze szybko zmyli się do domów. 

Poranek dla wszystkich nie był zbyt przyjemny.

Murphey o mało nie zaspała do szkoły. Jej elektroniczny budzik nie zadzwonił, gdyż wszystkie ustawienia się wymazały gdy zabrakło prądu. W domu też już nie było jej taty, który mógł podrzucić ją samochodem na zajęcia. Ogarnęła się w locie i pojechała do szkoły rowerem.

Jason również obudził się bez pomocy budzika. Gdy zauważył która jest godzina, postanowił uczynić to samo też szybko się ogarnąć. Wskoczył pod prysznic, jednak ciepłej wody wystarczyło raptem na niecałą minutę kąpieli. Mycie się w zimnej wodzie nie było przyjemne, ale dzięki temu szybko się obudził. Zszedł szybko na dół z nadzieją, że złapie coś do jedzenia. Jego wujek James robił naleśniki (pancakes). Po krótkich negocjacjach na temat śniadania, wujek pozwolił mu zabrać kilka sztuk pod warunkiem, że następnego dnia Jason zrobi śniadanie.

Brittany natomiast miała chłodne powitanie ze strony matki. Nie otrzymała na talerzu jajecznicy, kanapek czy ciepłej herbaty w kubku – musiała wszystko zrobić sobie sama. Jest to normalna reakcja jej mamy gdy jest na kogoś zła. Gdy wychodziła z domu usłyszała tylko “jeżeli jeszcze raz wywiniesz taki numer młoda damo, to będziesz miała szlaban”.

Po tym optymistycznym i pozytywnym poranku, postacie moich kochanych graczy dotarły na zajęcia. Nie będę tutaj przynudzał opisami zajęć, tylko w skrócie opiszę co się stało.

Początkowo gracze chcieli porozmawiać z Paulem, który ma zajęcia w drugim gmachu szkoły, jednak nigdzie go nie znaleźli. Z tego co udało im się dowiedzieć nie przyszedł tego dnia do szkoły. Pod koniec długiej przerwy zauważyli na szkolnym parkingu znajomy samochód o miodowym kolorze lakieru. Niestety było zbyt późno by sprawdzić czy Paul dotarł do szkoły gdyż rozległ się dzwonek na lekcje, a miała to być Edukacja Seksualna. Podczas zajęć, które okazały się być najnudniejszymi na świecie, rozległ się głos dyrektora ze szkolnego radiowęzła:

“Brittany Lloyd, Murphey Collins, Jason Oackins proszeni są do gabinetu dyrektora”. 

To wywołało zaskoczenie na twarzach graczy. Dodatkowo, wizyta u dyrekcji dzień po imprezie może mieć wpływ na ich reputację wśród uczniów.

W sekretariacie asystentka kazała im czekać. Przez szklaną szybę w gabinecie widzieli pana Bale’a i rosłego policjanta. Po parunastu minutach funkcjonariusz wyszedł żegnając wszystkich, a bohaterowie zostali zaproszeni do środka. Rozmowa była krótka i dotyczyła głównie imprezy na stacji kolejowej. Jason próbował ratować grupę. Mówił za całą trójkę, wypierał się ich wspólnego udziału w imprezie. Jego starania prawdopodobnie zakończyły się sukcesem, gdyż po zaledwie kilku pytaniach mogli wrócić na zajęcia.

Po szkole przygotowali się do wyprawy do jaskini. Zabrali ze sobą długą włóczkę, latarki. Ubrali bluzy oraz lepsze buty. Brittany zabrała ze sobą aparat fotograficzny. Tak wyekwipowani mieli nadzieję odnaleźć Jacoba oraz Nansi, a przynajmniej trafić na jakiś ślad.

Gdy dotarli na miejsce, postanowili sprawdzić wpierw dokładnie teren dookoła jaskini. Wszędzie było sporo śladów, które wielkościowo pasowały do podeszw ich butów, jednak padający nocą deszcz sprawił, że większość z nich była rozmyta. Jedynym niepasującym tropem były ślady wilka. Niestety, żadne z nich nie było myśliwym, więc nie mogli stwierdzić jak duże było zwierzę. Brittany położyła wzdłuż odcisku łapy ołówek i zrobiła mu zdjęcie na później. Nadeszła pora aby zwiedzić jaskinię. 

W tym momencie przypomniałem opis tego miejsca. Podkreśliłem tutaj kilka faktów – jaskinia jest głęboka i nie jest w pełni zbadana. Jakby tego było mało, podziemne korytarze wiją się niczym labirynt i dość łatwo się w nich zgubić. Dodatkowo, zdarza się, że część z nich jest zalana po ulewnych deszczach. Mówiąc krótko, będzie ciężko.

Pomimo ogromnej determinacji Murphey oraz Brittany, korytarze jaskini zostały zwiedzone i przeszukane tylko na głębokości pierwszych dwustu metrów. Prawdopodobnie udałoby im się zapuścić głębiej pod ziemię gdyby nie Jason, który coraz bardziej się bał. Muszę przyznać, że gracz tutaj pięknie przelewał strach postaci w słowa i opowiastki na temat tego co może im się stać. Dlatego też przerwali poszukiwania i postanowili wycofać się na powierzchnię. Gdy Jason postawił pierwsze kroki w kierunku wyjścia nadepnął na jakiś przedmiot. Okazał się nim czarny, kanciasty discman. Po wstępnych oględzinach udało im się go uruchomić. Odsłuchali pierwsze trzy utwory z płyty, a były to: Trapeze – Medusa, Rainbow – Run With The Wolf, Scorpions – Virgin Killer.

Po opuszczeniu jaskini, bez wyraźnych śladów zaginionych, postanowili wrócić do Brittany by ustalić co dalej. Gdy dotarli na miejsce, pod domem był Paul ze swoją matką. Właśnie mieli odjeżdżać. Na widok graczy młodszy brat Jacoba podbiegł do Murphey i przekazując kartkę powiedział “znalazłem to wczoraj w lokomotywie, może wam się przyda”, po czym wrócił do mamy i wsiadł do samochodu.

Kartką papieru okazała się mapa. Stara, zniszczona, pożółkła, poszarpana mapa.

Stara mapa znaleziona przez Paula

Rachunek sumienia:

Gracze byli mocno zaskoczeni brakiem Kostka, nie wiedzą czy zgubił się w lesie czy jaskini. Ba! Nie wiedzą nawet czy żyje. Powiem więcej, po sesji drugiej, Kostek dostał zakaz komentowania sesji oraz odpowiadania na jakiekolwiek pytania odnośnie Jacoba.

Co się tak naprawdę tam wydarzyło? Czy Jacob żyje czy może coś go zjadło? Czy Kostek jest pełnoprawnym graczem, czy dałem mu NPCa na dwie sesje by pomógł mi zbudować klimat? Tego nikt nie wie.

Tym bardziej, że znany jestem z tego, że lubię różne dziwne motywy i mieszanie w taki sposób na sesji. Póki nie rozwiążą tej tajemnicy lub tajemnica nie rozwiąże się sama – nie mogą być pewni czegokolwiek.

Co do samej sesji to niewiele miałem przygotowane:

– Wiedziałem, że w jaskini będzie discman, miałem jego zdjęcie. Specjalnie nawet sprawdziłem jakie były produkowane w tamtych czasach. Dodatkowo stworzyłem listę utworów na płycie i wszystkie dwanaście mam wypisane.

– Narysowaną miałem mapę, którą znalazł Paul. Niestety bardzo na szybko, więc nie miałem czasu aby postarzyć papier. Dodatkowo jak rzecz rysowaną na 10 minut przed sesją, to jestem zadowolony z efektu.

– Widziałem kiedy ma wrócić prąd i jaki ma być widok na miasto w drodze powrotnej.

Cała reszta była mniej lub bardziej improwizowana. Na moje szczęście, przygotowani wcześniej NPC oraz opisane lokacje bardzo to ułatwiają i kamuflują moje braki w przygotowaniach. Dzięki temu moi NPC nagle stali się różni od siebie. Gracze widzą różnicę w odgrywaniu Dyrektora, Meanie czy Jamesa.

Zapytacie pewnie co z Kostkiem? Nie powiem. Kiedyś prawda wyjdzie na jaw.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s