Kids on Bikes – Sesja 2

Wstęp: 

Sesja druga miała być naturalną kontynuacją pierwszej odsłony, czyli zakończeniem pierwszego dnia szkoły. Z tego też powodu, na tydzień przed sesją nie poczyniłem żadnych przygotowań, co zemściło się na mnie później.

Crunch w pracy sprawił, że nie miałem sił i czasu się przygotować, a wiedziałem, że nie mogę odwołać sesji. Istniało prawdopodobieństwo, że mogłoby się wszystko rozlecieć. Dlatego też mimo totalnego zmęczenia i braku chęci poprowadziłem sesję. Moje zmęczenie zrobiło swoje. Dlatego też wiele się nie wydarzyło.

Fabularnie:

Pierw na gorącą czekoladę u Bobby’ego wstąpił Jason z Murphey i Nansi. Podczas rozmowy wspominali czasy poprzedniej szkoły, opowiadali co się działo przez ostatnie dwa lata, a gdy Nansi miała powiedzieć coś więcej na temat jej powrotu do miasta, rozmowę przerwał im skok napięcia. W tym samym czasie w szkole Brittany i Jacob obgadali jak uprzykrzyć życie Bulliemu, którego imienia jeszcze nie znają. Ich lekcje również zakłócił skok napięcia.

Po szkole gdy Brittany i Jacob wracali razem do domów, zauważyli jak z knajpy wychodzi trio JMN. Razem postanowili, że pogadają w piątkę przy kolejnej porcji czekolady. Nansi zwierzyła się z powodu jej powrotu do miasta. Okazało się, że są pewne problemy w interesie ojca, a tutejszy dom jest jedyną własnością jej matki. Ponieważ mają intercyzę, to US nie ma do czego się przyczepić i postanowiły wrócić do bezpiecznej przystani. Oczywiście podczas drugiego pobytu w pubie ponownie wydarzył się skok napięcia. Nie mogło być przecież inaczej,  prawda?. Gdy dopili czekoladę, uznali zgodnie, że udadzą się do Brit przygotować ulotki o zagubionej desce-artefakcie. (podrobiony, ale jednak). Dodatkowo, podczas rozmowy w knajpie okazało się, że pierwsze skoki napięcia w szkole oraz “U Bobby’ego” wystąpiły w tym samym czasie, a przynajmniej tak stwierdzili gracze.

Wieczorem, mimo ogromnej niechęci Murphey, udali się na imprezę. Nawet Jacob, mimo brata u boku, postanowił rozerwać się. Przecież są nastolatkami, a mama nie sprecyzowała  jak ma się opiekować Paulem. Na miejscu przewinęło się kilka dodatkowych NPCów. Dwójka wariatów grzebiąca przy słupie napięcia by podpiąć prąd. Dodatkowe cheerleaderki. Trójka popularnych, bogatych, snobistycznych nastolatków, która przyjechała samochodem typu kabriolet. Reprezentant szkoły w pływaniu. Oraz, jak we wszystkich obecnych produkcjach – gej. Stara stacja kolejowa z bocznicą stała się terenem imprezy. Ognisko, grill, muzyka, alkohol, wyprawy w parach do porzuconego wagonu pasażerskiego, wandalizm – wszystko co głupiego robią nastolatkowie tutaj było. Natomiast Jacob zerkał na Paula i go pilnował, James dostał kosza od cheerleaderki, Brittany rozmawiała i robiła zdjęcia, a Murphey, która miała nadzieję odnaleźć deskę, rozglądała się za nią oraz wypytywała obecnych  – na próżno.

Po jakimś czasie ogłoszono konkurs z fantami, a moi gracze się zgłosili. Gdy po zakończeniu zapisów okazało się, że muszą udać się do Jaskini wykonać zadanie, nie byli szczególnie zachwyceni. Dzięki ich cechom specjalnym okazało się, że na szczęście mają podręczną latarkę oraz zapalniczkę benzynową.

Po długim spacerze nocą po lesie dotarli do jaskini, a niebo zasłoniły ciemne chmury. Stojąc przed wejściem do podziemnych tuneli, dwukrotnie usłyszeli odgłos łamanej gałązki. Gdy tylko mieli wejść do środka, z wnętrza wyszedł wcześniej wspomniany Bully z deską pod pachą. Podczas przepychanki słownej, z podziemnych korytarzy wybrzmiał głośny, metaliczny, niepokojący dźwięk, co tylko przyspieszyło negocjacje. Gdy drugi raz wybrzmiał, głośniej i dłużej, a w ciemności pojawiły się dwa bladoniebieskie światła przypominające dwie diody, oczy, pochodnie lub inne słabe źródło. Dodatkowo w uszach wszystkich pojawił się pisk (coraz głośniejszy), Bully zwinął pieniądze, oddał deskę i wziął nogi za pas i w las. W jego ślady pobiegli wszyscy z wyjątkiem Jacoba. Jakby tego było mało ich latarka wysiadła.

Sesja skończyła się na asfaltowej drodze, z której było wydać zasnute w ciemnościach miasteczko. Padł prąd. Na tym skończyłem sesję drugą. Tutaj miała zakończyć się sesja pierwsza.

Rachunek sumienia:

Było tragicznie! Chociaż gracze twierdzą, że nie było tak źle. Ja, w każdej minucie sesji, walczyłem ze zmęczeniem. Ucierpiały na tym opisy lokacji oraz npców. Tempo fabuły było zabójczo wolne i nudne. Rozmowy mi się nie kleiły, a pojedyncze elementy starałem się zasłonić scenami z filmów i seriali jakie mi aktualnie pasowały. Tak powstała trójka snobów. Tak powstała dwójka wariatów grzebiących przy słupie wysokiego napięcia. Tak powstał powód powrotu Nansi do miasta. Co prawda nadal mi pasuje, ale mogłem wymyślić coś ciekawszego.

To co nieistotne się przedłużało, to co istotne zostało potraktowane po macoszemu. Nawet jedyna zaplanowana scena przy jaskini wyszła totalnie inaczej, że będę musiał ją powtarzać. Tutaj już wpisałem jej ostateczny kształt, bo rozmowa z Bullym wyglądała totalnie inaczej.

Na swoje usprawiedliwienie nie mam nic. Crunch w pracy nie jest wymówką, bo mogłem wszystko dopracować o wiele wcześniej, ale jak zwykle zostawiłem przygotowania na ostatnią chwilę. Na szczęście graczy mam wyrozumiałych.

Jakby tego mało Jacob pod koniec sesji został przy jaskini. Nie planowałem tego! Ba nie wziąłem tego nawet pod uwagę. Sądziłem, że moje opisy i sugestie spowodują, że gracz mimo zdanego testu na siłę woli zachowa się inaczej. Myliłem się. Następne dwie sesje częściowo do kosza. I nie, nie mam tu pretensji, tylko muszę przemodelować kampanię. Już po 2ch sesjach! A w praktyce jednej podzielonej na dwa etapy.

Ci kochani gracze. Pozdrawiam.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s