Kids on Bikes – Sesja 1

Wstęp:

Po prawie półrocznej przerwie wróciłem do prowadzenia. Patrząc w przeszłość, na moment gdy kończyłem kampanię Naruto, a dokładniej jej drugi sezon, nie spodziewałem się, że będę mistrzował w takim settingu jak Kids on Bikes. 

Jeśli nie znacie jeszcze tej gry: jest to indykowy system wzorowany na Stranger Things czy Twin Peaks, gdzie w małym, niepozornym i spokojnym na pierwszy rzut oka miasteczku zaczyna się dziać coś niepokojącego. Lokalna społeczność, na pozór spokojna i normalna, posiada swoje ponure sekrety, a pod otoczką małomiasteczkowej sielanki ukryte są liczne tajemnice. Jako, że Twin Peaks nie pamiętam, a Stranger Things znam tylko z zapowiedzi na YouTube oraz opowieści znajomych, to nie jestem w stanie powiedzieć jak mocno twórcy tego systemu wzorowali się na wymienionych serialach. Wygląda jednak na to, że zaczerpnęli całkiem sporo.

Plan na kampanię założyłem sobie ambitny – 3×10. Nie więcej, być może mniej. Co to oznacza? Trzy łuki fabularne, a na każdy ma przypadać dziesięć sesji. Ci co mnie znają, wiedzą, że mogę mieć z tym kłopot. Dlaczego? Bo mam tendencje do przedobrzenia i dodawania nieplanowanych wcześniej elementów.

Do kampanii nie szykowałem się szczególnie specjalnie. Wiem doskonale, że z moim zestawem graczy mogę sobie odpuścić dopracowywanie wszystkiego w szczegółach, mam wymyśloną główną linię fabularną, a gdyby graczom nie przypadła do gustu to mam też alternatywę. 

Przed sesją zero opisałem założenia świata, gracze dostali spis lokacji z dokładnym opisem i historią poszczególnych miejsc. W tekście starałem się zawrzeć trochę historii, plotek, wiedzy ogólnej. Dodatkowo poszczególne wpisy wzbogaciłem zdjęciami poglądowymi.

Wracając do sesji pierwszej. Na kilka dni przed pierwszą sesją w głowie miałem raptem dwie sceny – jedną dla Lupusa prowadzącego postać Jasona, a drugą dla Kostka odgrywającego Jacoba. Nic więcej, dosłownie. Jak na ilość rzeczy napisanych wcześniej i świadomość gdzie gracze mają znaleźć się na 3 sesji oraz jaki ma być finał – to za mało. Wena przyszła na kilka godzin przed spotkaniem na discordzie. 

Zaczynamy pierwszego września o poranku. Każdy dostał swoje kilka minut w okolicy śniadania, kiedy  została zaprezentowana rodzina, ich zachowanie, relacje i co najważniejsze – pokoje czternastoletnich postaci. Dalej przeszedłem już do mięsa. Czyli wydarzeń w drodze do i w samej szkole. Niestety nie udało mi się wyrobić ze wszystkim i dwie sceny zostały przesunięte na sesję numer 2.

Fabularnie

Jako pierwszy obudził się Jacob. Szybki opis pokoju – porządek godny nastolatka, stojak na gitarę, stojak na kasety wideo, biurko zawalone kasetami, liczne plakaty ulubionych rockowych i metalowych zespołów oraz budzik klapkowy z radiem. Ci co nie wiedzą jak to działa to niech przypomną sobie dzień świstaka. W radiu rozpoczęła się audycja – “Top Lista Rockowych Przebojów”. Po chwili na antenę wkroczył John Lennon z utworem Imagine. Jacob oporządził się, zszedł do kuchni i zamienił kilka słów z Matką – okazało się, iż musi zaprowadzić swojego młodszego brata do szkoły, a także zaopiekować się nim wieczorem.  Po śniadaniu bracia ruszyli do szkoły wybierając skrót przez las.

Następna obudziła się Murphey. Otworzyła leniwie oczy i poczuła niską temperaturę wrześniowego poranka. Otwarte przez całą noc okno sprawiło, że jej pokój się wychłodził. Jakby tego było mało jeden z kartonowych stojaków przedstawiający ‘real-size’ Davida Hasselhoffa za sprawą wiatru przewrócił się na nią gdy jeszcze leżała w łóżku. Jej pokój był w totalnym chaosie. Pod jedną ze ścian stała deskorolka z fałszywym autografem Jay Adamsa. Po prawej stronie deski, niczym kultysta stała kartonowa figura Jay Adamsa, a po lewej było puste miejsce po Davidzie Hasselhoffie. Natomiast pokój nie przypominał w żaden sposób miejsca, które miałoby być jaskinią typowej nastolatki. Każdy kawałek ściany był obklejony plakatami – zespołów muzycznych, aktorów, filmów, skateboarderów. Tylko gdzieniegdzie przebijała różowa tapeta. Do tego pod jej piętrowym łóżkiem, zamiast biurka była zasłona ze starego koca, a za nią lampka i duża poducha. Wspomniane wcześniej biurko było wywleczone pod ścianę, a na nim leżała sterta komiksów. Poranek był u niej równie chaotyczny, starsza (ta porządna) siostra szukała swojej szczotki do włosów, którą ostatecznie znalazła w pokoju Murphey. Po śniadaniu udała się na desce w kierunku szkoły.

Następna pobudkę miała Brittany. Okazało się, że nie spała w swoim pokoju, tylko w dziupli – czyli pomieszczeniu w piwnicy, który sobie zaadoptowała. W środku była kanapa, stół, biurko, tablica korkowa, telefon. Dodatkowo wszystkie okna były zasłonięte. Niestety jej akurat nie obudził budzik, tylko matka, która typową wzniosłą reprymendą kazała jej maszerować na śniadanie “Młoda damo…”. Podczas śniadania panował również chaos. Młodszy, dwuletni brat nie chciał jeść, ojciec sobie nic z tego nie robił. Natomiast starszy o dwa lata drugi brat siedział na telefonie. Po kolejnej głośnej interwencji matki, wszyscy się uspokoili. Nawet dwulatek zaczął sam jeść jajecznicę.

Ostatni wstał Jason, który mieszkał na poddaszu u swojego Wuja. Po obudzeniu się zaczął przeglądać jeden z magazynów dla dorosłych, który podwędził swojemu opiekunowi. Oczywiście wszystko w celach edukacyjnych, a nie dla profesjonalnych zdjęć pięknych modelek, które nie zawsze były odziane. Gdy rozwinął sobie plakat Playmate of August, do jego pokoju wpadła nieznana mu młoda, ładna kobieta odziana w sam szlafrok. Okazało się, że chciała skorzystać z łazienki i pomyliła drzwi. Jason wskazał jej właściwe pomieszczenie i gdy zamknęły się za nią drzwi, ogarnął się i poszedł do kuchni na śniadanie. Tam dowiedział się od swojego Wuja, że jego poranny nieproszony gość jest projektantką ogrodów, której Wuj dał zlecenie. Złapał czekające na niego na stole kanapki i ruszył do szkoły. 

W drodze do szkoły Murphey postanowiła poćwiczyć sobie triki na deskorolce. Kręta droga idąca przez wzniesienia była ku temu idealnym miejscem. Droga tworzyła wąski tor – z jednej strony ograniczony wysoką ścianą, a z drugiej przechodzący w przepaść. Pech chciał, że w pewnym momencie zza zakrętu wyjechały trzy czarne samochody, pędzące w kierunku dziewczynki. Muprhey cudem uniknęła wypadku odskakując na bok, ale niestety straciła swoją deskorolkę z oczu, natomiast auta pojechały dalej, bez zatrzymywania się, w kierunku elektrowni. Założyła, że jej deska mogła spaść z klifu, postanowiła więc zejść do niej najpierw drogą w dół, a potem cofając się wąską ścieżką. Zajęło jej to dobre pięć, dziesięć minut. Gdy dotarła do ścieżki, prowadzącej do miejsca upadku deski, napotkała dwie cheerleaderki idące do szkoły. W miejscu gdzie prawdopodobnie spadł jej cenny artefakt, nie było po nim ani śladu. Na szczęście tą samą ścieżką po chwili jechał Jacob z Paulem. Po krótkich poszukiwaniach, Jacob zdecydował, że pojedzie z Paulem po Brittany. Gdy dotarł na miejsce, okazało się, że już tam czeka Jason. Gdy nakreślił sytuację cała trójka zdecydowała, że pomoże Murphey w poszukiwaniach. Po około piętnastu minutach cała piątka była w miejscu gdzie zaginęła deska.  Brittany udało się odnaleźć wyraźne ślady upadku deskorolki, jednak samego sprzętu już tam nie było. Z trudem przekonali Murphey by pojechała na ramie roweru Jasona na rozpoczęcie roku. 

W szkole wiele się nie działo. Nudny apel, poznanie nowej wychowawczyni, planu lekcji. Dodatkowo gracze założyli, że deskę mógł znaleźć uczeń i przynieść deskę do szkoły. Dlatego też zajęli się poszukiwaniami deski. W tak zwanym międzyczasie Jacob został zaczepiony przez szkolnego Bully’ego (ang.) i stracił swoją kanapkę. Jakby tego było mało, łobuz zapowiedział mu by jutro też przyniósł mu śniadanie do szkoły.

Natomiast Jason zainteresował sobą jedną z cheerleaderek, która zaprosiła go i jego przyjaciół na wieczorną imprezę w starej stacji kolejowej. Zapowiedziała, że będzie konkurs z fantami do wygrania.

Podczas długiej przerwy Jason i Murphey zerwali się z zajęć. Początkowo chcieli po prostu zwiać, ale Murphey poszła do pielęgniarki i pod pretekstem siniaków i złego samopoczucia dostała zgodę na opuszczenie szkoły. Pielęgniarka naciskała by ktoś ją odprowadził i padło na Jasona. W ten sposób uniknęli trzech ostatnich lekcji, z czego jedną z nich miał być walijski.

Jacob i Brittany udali się na lekcję. Gdy od dzwonka minęło pięć minut, a nauczycielka się nie pojawiała, do sali wszedł Dyrektor. Zapowiadało to kłopoty. Obwieścił, że nauczycielka, która widniała na planie zajęć, jest w ciąży, o czym wiadomo było już od pewnego czasu, ale za późno było na drukowanie nowych planów oraz etykiet. Z uśmiechem na twarzy zapowiedział ich nową nauczycielkę – okazała się nią Pani Evans, postrach szkoły z lat ubiegłych. Gdy dyrektor Bale wyszedł i okazało się, że nie ma wszystkich uczniów, a nikt nie chciał powiedzieć kto jest nieobecny, “nowa-stara” nauczycielka Evans zrobiła kartkówkę-dyktando ze słówek.

W tym czasie Jason i Murphey zauważyli, że na ulicy, na której mieszka Brit, ktoś się wprowadza. Jak się po chwili okazało, była to Nansi Norberts wraz ze swoją matką. Ich przyjaciółka z dawnych lat, która ostatnie dwa lata spędziła w Manchesterze.

Koniec

Rachunek sumienia:

Na sesji wyszło kilka smaczków. Podpis na deskorolce Murphey jest fałszywy, ale o tym nie wie. Dlatego było troszkę śmiechów, że poszukują bezcennego artefaktu, który tak naprawdę nim nie jest. Pani Evans jest nauczycielką, której trzy lata temu podpadł Jason. Jakby tego było mało, Pani Evans przewodziła radzie pedagogicznej i od wielu lat jest postrachem szkoły. Jej powrót obudził konspiracyjne teorie, które chodzą po głowie Brittany, podejrzewa, że pani od walijskiego jest doppelgangerem, a Jacob? Każdy ma jakieś kłopoty. Lepiej stracić kanapkę niż ukochanego walkmana.

Do sesji byłem przygotowany całkiem nieźle. Na każdą rodzinę miałem pomysł, co ułatwiło przygotowanie wstępu dla każdego bohatera. Wcześniejsze opisanie lokacji oraz wymyślenie NPCów pomogło uratować etap w szkole, gdzie zabrakło mi weny. Dodatkowo gracze dostali liczne grafiki, które miały pomóc zwizualizować sobie domy, deskorolkę, samochody itp. Jedyne co mi bardzo nie wyszło to opis miejsca zdarzenia, w którym to Murphey straciła deskorolkę. Przez co graczka miała wrażenie, że ona wyparowała. Podczas gdy faktycznie nie widziała jej dobre dziesięć minut czasu w grze. Na szczęście wyjaśniliśmy sobie to po sesji.

Niestety graliśmy przez Discorda i pomimo kamer (Lupus kiedyś Ci kupię), brakowało mi obecności graczy. Nie umiałem skupić wzroku na ekranie (Zosia grała obok mnie na kanapie) i wędrował po pokoju. Brakowało mi też muzyki, ale cóż. Jest jak jest, nie przeskoczymy tego. Jak na rozgrzewkę jestem zadowolony.

Najlepsze jest to, że gracze przerzucają się pomysłami jak to może pójść. Dając za przykład Stranger Things czy Riverdale, ale ja połowy tytułów jakie padły na sesji nie oglądałem, więc niech kombinują.
I kolejna sprawa. To nie było wszystko co zaplanowałem na tę sesję gdyż akcja miała zakończyć się po wspomnianej wcześniej imprezie.

Za tydzień sesja numer dwa.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s