L5K5 sesja 18

Znów nie miałam dużo czasu na przygotowanie, ani na opisanie, ani w ogóle na cokolwiek. Szczęśliwie gracze jeszcze nie odhaczyli wszystkich punktów z listy przed poprzednią sesją (chociaż większość), a ja miałam jeszcze dla każdego przygotowaną po jednej fajnej mocnej scenie.

Więc wydawało mi się, że jestem w miarę przygotowana. Musiałam tylko na tyle przedłużać, żeby ranek następnego dnia (pora na którą przewidziane były sceny) nie przyszedł za szybko.
Jak wyszło, przekonajcie się…

Fabularnie:

Przed zabraniem skrzyni z rzeczami Haku, Shiori zajęła się uzupełnieniem dzienniczka, który przecież regularnie prowadzi. Z kolei Kimiko poszła nadgonić rutynę świątynną, którą zdążyła sobie wypracować. Przy okazji pozwoliłam sobie przypomnieć ustami mnichów o istnieniu takiej osóbki jak Kaori. Haku z kolei siedział grzecznie w kiciu. To było downtime activity które ostatnio pominęłam na rzecz akcji ze skrzynią, ale de facto wydarzyło się wcześniej.

W czasie popołudniowego posiłku zostało ogłoszone, że pogrzeb pana Yoshinoriego odbędzie się następnego dnia o zachodzie słońca. Po jedzeniu, kiedy sala się już znacznie wyludniła, do Feniksów podeszła Tsubaki. Wypytywała nieco o Haku, jednak wieść że “nie jest w najlepszym stanie” mocno ją przybiła i dość szybko odeszła. Gracze mieli nadzieję że jeszcze ktoś podejdzie (choćby Akihiro!), ale niestety ludzie ich raczej unikali. Widząc że zapowiada się na to, że w sali znów zostaną tylko Masaru z Murakamim, również czym prędzej wyszli.

Jednak czekało ich niemałe zaskoczenie – pod ich gościnnym domostwem już na nich czekał Asuke – oznajmił że wyrzucono go z sal prywatnych Yoko (oczywiście w grzeczny i kulturalny sposób). Zdenerwowany, zażądał by Shiori – jako dyplomatka – “coś” z tym zrobiła.

Wybierając między większym i mniejszym złem (kapitanem i generałem Daidoji), postanowiła udać się do źródła, na sam szczyt. Dosłownie, bo przecież generał stacjonuje na najwyższym piętrze warowni. Shiori postanowiła powołać się na prawo nakazujące wizytującym (i podróżującym) samurajom przedstawić i przywitać się z władcą ziemskim. Wszak zaledwie wczorajszego ranka usłyszała złowieszcze “teraz nie jesteście gośćmi Yoshinoriego, tylko Generała”.

Walka socjalna szła dość powoli, generał (który okazał się być generałem z racji wysokiego urodzenia, a nie kompetencji) początkowo miał zamiar upokorzyć małą dyplomatkę, ale ostatecznie – po kilkukrotnym pokazaniu jaki to on jest ważny i jaką ma władzę – przystał na to o co prosili (czyli pozwolenie na przebywanie przy Yoko). Podejrzanie łatwo poszło, no ale dają, to bierz i nie pytaj.

W tym czasie Kimiko przespacerowała się do kuchni na ploteczki ze służbą. Dowiedziała się że służący są do nich mniej nieprzyjaźnie nastawieni niż samurajowie (bo co oni się tam znają na polityce), a także że służąca która przynosiła Yoshinoriemu posiłki, powiesiła się z rozpaczy, zgryzoty i tęsknoty, biedaczka. A dopiero co nowy dom wybudowali…

Pozwoliłam sobie przewinąć resztę wieczoru i przejść do poranka, w którym pozwoliłam sobie przewinąć również śniadanie.

I potem nastąpiły trzy kolejne sceny:

1. Shiori udaje się do Yoko. Prywatna rozmowa przyjmuje niespodziewany kierunek, ponieważ Yoko wygrzebuje stare urazy. Krótko mówiąc: pośrednio przez Shiori, do Yoko przylgnęła łatka osoby okrutnej i bezlitosnej, przez którą straciła wcześniej uzgodnionego narzeczonego, i jej rodzina nie mogła znaleźć dla niej męża wśród Feniksów. Choć w pewnym sensie, swoją obecną pozycję “zawdzięcza” Shiori, więc można powiedzieć, że powinna jej podziękować. Pani Yoko podała służącej dokładny sposób przyrządzenia rzadkiej herbaty, którą przechowywała na specjalne okazje. Shiori zaproponowała by odłożyć dawne urazy na bok, bo obecnie muszą połączyć siły by pomóc panu Takahiro. Yoko zgodziła się.
Szkoda tylko, że herbata była zatruta…

2. Haku siedzi grzecznie w swojej celi. Z medytacji wyrywa go Daidoji Sentaro, w bojowym nastroju, w towarzystwie dwóch rosłych ashigaru. Widząc, że shugenja nadal nie chce zeznać tego, co kapitan chciałby usłyszeć, przechodzi do bardziej konkretnych działań. Uszkadza drzwi, kopiąc w nie mocno i instruuje ashigaru, że przecież jak na dłoni widać że Haku podjął próbę ucieczki. Całe szczęście, że udało się go powstrzymać, trzymajcie go mocno. Prowadzą go w ciemny zaułek (nie wmówicie mi, że architekt zaprojektował zamek bez ciemnych zaułków). Przygotowują go do cichej egzekucji – pozycja klęczna, pochylić głowę, odsunąć kołnierz… Kapitan daje mu ostatnią szansę by zaczął gadać, ale Haku powtarza jak mantrę że to nie on. Kapitan zamachuje się i w ostatniej chwili zatrzymuje ostrze, nacinając ledwo skórę na karku. Pyta jeszcze raz, “kto to zrobił?” i czy postawi swój honor za swoje zeznania. Przerażony Haku odpowiedział że odda wszystko – honor, pieniądze, rękę, byle przeżyć…
Daidoji zostawia go samego, mrucząc coś pod nosem o tchórzach bez czci i honoru. Puszcza go wolno.

3. Kimiko wybiera się do świątyń, a następnie postanawia się wybrać do miasta, by odnaleźć rodzinę służącej która popełniła samobójstwo i zapytać ich o kilka rzeczy. Jednak po drodze ma dziwne przeczucie, że ktoś za nią podąża i wkrótce potwierdza swoje podejrzenie: to Simbamaru i Satoshi. Nie chcąc bawić się długo w kotka i myszkę, stosuje szybki fortel by móc się z nimi skonfrontować. Mówią oni że owszem, szukali właśnie jej, bo chcieli zaprowadzić ją do pewnego świętego miejsca – potrzebują jej pomocy w pewnym egzorcyźmie.
Może jeszcze można by uznać to wszystko za niewinne i prawidłowe, ale czerwona lampka zapłonęła ze zdwojoną siłą kiedy zamiast w kierunku najbliższej znanej Kimiko świątynki, skręcili gdzieś między ryżowiska…

Koniec.

Rachunek sumienia:

Oj, jest tu potrzebny.

Ta sesja była fuszerką – graniem na czas, byle tylko doprowadzić do tych trzech scen. Wiedziałam że graczom się spodobają i będą zadowoleni i nie przygotowałam nic poza tym. Problem Asuke wymyśliłam już wcześniej, zastanawiając się jakie mogą być twisty do tej sytuacji. Wprowadziłam go i spełnił swoje zadanie czyli wypełnił sesję.

Jednak walka socjalna z generałem wyszła słabo. Powinien zgnieść biednych Asuke i Shiori kciukiem (z pomocą dwóch innych dworzan), ale żeby to zrobić, musiałabym użyć technik socjalnych, a żeby to zrobić, musiałabym je sobie wcześniej przygotować (albo dobrze pamiętać). To, że Generał-sama miał raczej pecha w rzutach, to inna sprawa. To, że Yuki montowała niesamowicie długie wypowiedzi, a ja starałam się bardziej streścić wypowiedź do 1-2 zdań, to inna sprawa. To, że w pewnym momencie po prostu zabrakło mi argumentu, w ustach osoby która na pewno wiedziałaby do czego jeszcze można się przyczepić u swojego rozmówcy, to kolejna sprawa. Tu na szczęście z pomocą przyszedł mi Lupus, przypominając niedawną borutę w strażnicy. Dzięki, Lupus. To wszystko złożyło się na niepotrzebne wydłużenie sceny, która ostatecznie nic nie wniosła (wrócili do poprzedniej sytuacji zerowym kosztem).

Oczywiście, nie była zupełnie niepotrzebna. Może w przyszłości będzie się dało coś więcej z niej wyciągnąć.

Z kolei te trzy spersonalizowane sceny:

Przyznaję uczciwie: 2/3 z nich było zbudowane we współpracy z graczem.

Jerzu sam wymyślił swoją scenę. Ja tylko opowiedziałam ją po swojemu. Jednak pasowała mi, wspaniale rozwiązywała problem jak wydostać postać z aresztu.
Yuki sama wymyśliła akcję – w rzeczywistości to ona niepostrzeżenie dodała trucizny do herbaty, by oddalić podejrzenia od Feniksów (“skoro jeden z nich padł ofiarą, to nie oni są winni”), a ja przekułam ją w scenę, dodając od siebie zawistne zachowanie Yoko, tak by inni gracze nie mieli pewności czy to aby nie ona.

Tym, co mogło zdradzić uważnemu graczowi, że sceny są ustawione, był brak mechaniki. Brak był, bo zanim uporałam się z walką słowną z Generałem, nagle była prawie 23, niedługo trzeba spać, a mechanika wszystko wydłuża (choćby rzeczoną intrygę z Generałem). Szkoda mi było czasu na turlanie rzeczy, które i tak miałam zaplanowane co i jak się wydarzy. Na szczęście Lupus (najwyraźniej) do aż tak uważnych nie należy, więc miał niespodziankę. Z Jerzem było trochę gorzej, bo w pewnym sensie ubiegł działania Yuki – sam kombinując wymyślił taki właśnie sposób na wybielenie Feniksów. Nie wiedział jedynie, że Yuki pomyślała o tym samym (i że ma truciznę w ekwipunku). To co ostatecznie potwierdziło podejrzenia Jerza, że scena Yuki była ustawiana (podobnie jak jego), był szeroki banan na jej twarzy. A, no i to, że Lupus już miał potem te swoje dwa-trzy rzuty.

Teraz jest to ostatni wpis by w końcu być na bieżąco. Przekładam termin sesji już trzeci raz (w sumie odbędzie się 2 tygodnie od poprzedniej), a to dlatego że nadszedł przełomowy moment dla każdej z postaci, a jednocześnie intryga dworska z wyczynem Shiori poczyniła kolejny krok naprzód i nadszedł czas bym przemyślała wszystko tak, jak na to zasługuje.

Uwierzcie mi lub nie, ale na przykład nie zdecydowałam jeszcze co do niektórych NPCów, czy w ogóle podejrzewają/wiedzą/uczestniczą w całej tej dworskiej intrydze. Tak samo, muszę wymyślić jak zareaguje przeciwnik Yoshinoriego na nieprzewidziane w jego planie zatrucie Shiori. Jakie będą jego następne kroki. Czy będzie starał się pozostać w ukryciu – wtedy, jakie ślady za sobą zostawi? Czy podejmie czynne działania mające umocnić jego pozycję – jakie? Co się będzie działo z Takahiro? To wszystko wymaga dość starannego przemyślenia (Taaak, bycie MG to w większości myślenie i zastanawianie się, przynajmniej z mojej perspektywy). A ja musiałam się nieco otrząsnąć z tej szalonej jazdy bez trzymanki. Teraz jednak już nie ma za bardzo wymówek. Będę miała aż (haha) trzy wieczory na ogarnięcie tych rzeczy.
Muszę też lepiej przygotować się do solo przygody Kimiko, żeby gracz nie miał poczucia że za łatwo mu poszło.

Może się uda.

One thought on “L5K5 sesja 18

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s