L5K5 sesja 16

Prawie cały tydzień nie pisałam, a tu znów dwie sesje czekają. A skoro przeczytałam już wszystkie 14 tomików Ranmy które dostałam na imieniny, to chyba wypadałoby przysiąść (bo skupienie się na czytaniu teraz 19 tomów “Boku no Hero” to byłaby przeginka…)

Do dzieła więc. Kolejna sesja nastąpiła w piątek i to imieninowy. Tak, Zimna Zofia jak co roku aktualna. Dziękuję, miło mi. Normalnie na imieniny dostaje się ciacho, kwiatek, prezencik. A ja dostałam sesję, co byłoby miłe, tylko że tak jakoś w złą stronę to poszło, że do poprowadzenia. Do samego końca przekonywałam że lepiej zrobić herbatkę, kawkę i zjeść ciasto w miłej atmosferze, ale nie dali się przekonać. Cóż począć.

Na osłodę dostałam wspomniane wcześniej mangi, w zawrotnej sumie 33 tomików. Oraz piękną laurkę – każdy z moich 3 graczy (Szkieleta z doskoku przestałam liczyć kiedy się nie pojawił w weekend majowy) napisał mi co mu/jej się podoba w moich sesjach i moim prowadzeniu. Jedni rozpisali się bardziej, inni mniej, ale w sumie na moich kolanach wylądowały cztery kartki drukowane obustronnie. Było to niezwykle miłe.

Fabularnie:

Przypomniało mi się o istnieniu Asuke i Bosuke. Znaczy, niby pamiętam o nich, ale zaskoczyłam że tak jakby oni byli w dwóch centrach wydarzeń tego przedświtu i mogliby mieć coś do powiedzenia.

Więc sesja zaczęła się od narady Asuke, Bosuke i Shiori (i Kaneshiro). Bosuke opowiedział co się wydarzyło z jego perspektywy, kończąc opowieść na czymś w rodzaju “a teraz klepią te rytuały i pewnie trochę im zejdzie” (Kimiko i shugenja Żurawi). A i B upierali się, że powinni być u boku pana Takahiro w tych chwilach, ale Shiori przekonała ich że powinni podążać za rozkazem i chronić panią Yoko. Ustalili że jeśli ktoś spyta, to “Takahiro został wezwany przez Żurawie by służyć im swą mądrością i dobrą radą, ale nie znam szczegółów”.
Shiori poszła z Kaneshiro na późne śniadanie by zachować pozory normalności. W sali zostały już tylko Żurawie. Tsubaki dopytywała się o Haku, a Kazehiro dyskretnie powtórzył Shiori plotkę (mało znaczącą w obecnej chwili) jakoby pan Takahiro nie znał się na poezji i wykorzystywał swych podwładnych do pomocy w ocenie utworów lirycznych.

 Tymczasem Haku. Został zaprowadzony do schludnej, przestronnej, ale jednak celi. I tam odbył walkę. Walkę socjalną. Przyszedł do niego znany już graczom kapitan Daidoji Sentaro (po cóż mnożyć NPCów). Chciał on zmusić Haku do przyznania się co robił tam tej nocy (przyznania się, że robił coś złego i niegodnego, oczywiście). Daidoji mistrzem rozmów nie był, a shugenja wił się jak piskorz i ostatecznie kapitan zirytowany machnął ręką i stwierdził że odłoży tę rozmowę na później. Kiedy już wychodził, lisek zakrzyknął że “był tam tylko po to by chronić panią Yoko” i “nie mógłby spojrzeć w oczy swemu panu gdyby coś jej się stało”, a Daidoji odparł na to, że miło że wreszcie coś ruszyło naprzód w jego zeznaniach, ale teraz to już za późno, do widzenia. Mechanicznie Jerzu po prostu walczył o utrzymanie w ryzach swojego strife’a i mu się to udawało. Daidoji mimo wszystko zachowywał się kulturalnie i był sam jeden, bushi, a nie dyplomata. To za mało, by zmusić liska do gadania.
(potem, popołudniową porą, przyszedł do niego jeszcze raz z jakimś bezimiennym dyplomatą, ale Haku nic nie chciał zeznać i jeszcze ponarzekał że “ta gościna Żurawi to fatalna jest”)

Kimiko, kiedy skończyła modły z Asahiną, spotkała się z Shiori i nastąpiła narada. Kimiko opisała wygląd zwłok, a Shiori stwierdziła że prawdopodobnie nie był to jednak naturalny zgon.
Stwierdziły że należy zgodnie z jego wolą spróbować jak najszybciej spotkać się z panem Takahiro. Udały się więc do zamku. Nie wiedząc gdzie zacząć poszukiwania, weszły do strażnicy. Tam zaraz wszedł zirytowany Kapitan, narzekając na jakiegoś wygadanego shugenję, który odwraca kota ogonem.

Po chwili rozmowy wiedziały że mają do czynienia z tym samym Daidoji który niepokoił wcale nie tak dawno temu. Poprosiły go o spotkanie z panem Takahiro, a on ku ich lekkiemu zaskoczeniu od razu przystał na ich prośbę i zaraz posłał jakiegoś młodego samuraja w roli posłańca. Szkoda tylko że wyprawiając go, szepnął mu do ucha, że ma powiedzieć że Takahiro nie życzy sobie spotkania.
Kiedy młodzieniec wrócił i powiedział to co powiedział, dziewczyny zapaliły się, bowiem były pewne że Takahiro jak najbardziej spotkania sobie życzy. Odbyła się krótka walka socjalna, ale zanim dziewczyny zdążyły coś ugrać, zostały zdecydowanie wyproszone ze strażnicy – wszak wykrzykiwanie że “przetrzymujecie naszego Daimyo!” i “on KŁAMIE!” nie są najlepszym sposobem na osiągnięcie swoich celi w Rokuganie, chociaż scena wyszła wyśmienicie.

Następnym miejscem do którego poszły nasze mąciwody było domostwo Daimio. Poszły od razu, zanim plotki z warowni dotrą do podzamcza. Strażnik nie robiąc im problemów (oprócz, oczywiście, własnego towarzystwa) zaprowadził je do Yoko. Ta przegoniła Żurawia oraz Kimiko dość nudną rozmową na tematy prawne i gospodarcze ich starej prowincji. Shiori przekazała jej w zasadzie wszystko co wiedziała (Yoshinori został otruty, zamknęli Takahiro, zamknęli Haku), a tymczasem Kimiko dała się wygadać innemu Kakicie i przy okazji poznała imię tego, który był przy panu Yoshinorim w czasie jego śmierci.

Po chwili trzy kobiety (plus Asuke) przemierzały korytarze warowni. Wiedziały, w którym pokoju jest “goszczony” Takahiro. Pilnujący go strażnik (samuraj) oczywiście nie miał zamiaru wpuszczać kogokolwiek, powołując się na rozkazy Generała Daidoji. Yoko postanowiła użyć ostatecznego argumentu – “jestem w ciąży, będziesz wierny generałowi, czy dziedzicowi pana Yoshinori?”. No i weszli. Powtórzone zostały te same informacje co Yoko.

Takahiro potwierdził, że nikt nie pytał go o spotkanie. Zabrano też jego miecze (“do ostrzenia”), chociaż zarzutów jeszcze mu nie postawiono. Trochę skarcił swoje podwładne za wybuch (emocji) w strażnicy. Dużo bardziej zaniepokoił go fakt przetrzymywania Haku. Chciał by dziewczyny postarały się doprowadzić do jego uwolnienia. A i B mają pilnować Yoko. Stwierdził też, że raczej można zaufać osobistym yojimbo Yoshinoriego, oraz temu samurajowi który właśnie ich przepuścił. Zaproponował też sposób komunikacji, nawet jeśli jednostronnej. Potem Kimiko i Shiori wyszły, zostawiając brata i siostrę (plus Asuke) by mogli omówić bardziej osobiste sprawy.

Koniec.

Rachunek sumienia:

Trochę miałam wyrzuty sumienia. Moi gracze tak lubią moje sesje, a ja im serwuję – powiedziałabym – taką nieprzygotowaną kaszanę. W sumie tylko miałam przygotowane że jeśli zaangażują Yoko, to ujawni światu swój stan bogosławiony (nie miałam jednak założenia, jak do tego dojdzie. Rozmowa ze strażnikiem była dobrą okazją i skorzystałam z niej, co dało fajną scenkę). Reszta w zasadzie była improwizowana.

Muszę jednak uciszyć swoje sumienie. Najwyraźniej kiedy improwizuję, prowadzę najlepiej. Widać moje przygotowania osiągnęły stan dna i odbiłam się do góry (tzw. wyrobiłam się). Nie oznacza to jednak że nie powinnam w ogóle się przygotowywać do sesji, bynajmniej. Oznacza to jedynie, że poprawiła się moja zdolność do improwizacji i że wyrobił mi się styl, który najwyraźniej jest dość unikalny, a który bardzo odpowiada moim graczom. Co oczywiście mnie cieszy.

Spójrzcie tylko jak oni lubią, gdy jest im trudno: w świecie gdzie najważniejszym dowodem jest dane słowo, źle jest być podejrzanym o morderstwo. A wygląda na to że taki właśnie status ma Takahiro. Brak broni, strażnik (znaczy przepraszam, towarzysz), to wszystko świadczy o braku zaufania, tylko pokazane w niezwykle cywilizowany sposób – jak na klan Żurawia przystało. Jednoczesny brak jakichkolwiek zarzutów daje im (Żurawiom) furtkę by w razie czego to wszystko odwołać.

Zamknięcie w areszcie jednego z graczy również jest dużym ciosem. Tu się trochę kajam, bo poza pierwszymi odwiedzinami Daidojiego w celi Haku nic się nie działo. Nie miałam jednak pomysłu, co tam mogłoby się jeszcze wydarzyć (te drugie odwiedziny omówiliśmy dwoma zdaniami). Zresztą chyba w założeniu w więzieniu niewiele się dzieje?
Ale zamknięcie jest konsekwencjami jego działań. Co poradzę.

Żeby było śmieszniej, zamknięcie Haku jest kolejnym gwoździem do trumny Takahiro. A jeśli Takahiro zostanie oskarżony i skazany za zabójstwo pana Yoshinoriego, to nie ukrywajmy, przyszłość jego podwładnych nie będzie usłana różami. Mają wiele trudnych zadań przed sobą…

Cieszą się jak dzieci.

One thought on “L5K5 sesja 16

  1. Nie dziwię się że cieszyli się jak dzieci. Zagadka kto zabił, daimyo w tarapatach, a oni jak te ziarenka grochu na podłodze wielkich, niby nic nie znaczą, a ktoś się na nich może zdrowo wyrżnąć.
    Po za tym dzięki temu że świat reaguje na to co robią gracze, ma się nadzieję że nie wszystko stracone. Że da się coś zrobić, oczywiście wszystko w każdej chwili może się zawalić im na głowy, ale ta nadzieja…

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s